wtorek, 18 marca 2014

Cuda nad Wisłą.

I powiadam Wam, albowiem cudowne rzeczy widziałem.
Takoż dwa zdarzenia me oczy ujrzały.
Nie trzy, nie jedno, ani nawet nie cztery, jeno dwa i tylko dwa.
Lecz niebywałe one były, przeto prawię wszem i wobec i każdemu z osobna by wiadomym było, iż są jeszcze ludzie myślący na tym łez padole.

Może zabrzmiało to nieco górnolotnie, ale takie zachowania przywracają wiarę w ludzi.
Na Bemowie jeden pan kierowca auta osobowego wykazał się znajomością cyklu świetlnego i zanim światło zmieniło się na żółte, to on już zwolnił, bo wiedział, że tramwaj ruszający z przystanku wzbudzi sygnalizator.
Dzięki temu nie musiałem się zastanawiać, czy przywalę w jakiegoś ananasa, czy tym razem przejadę bez nerwacji.
Chwała mu i Sława. Więcej takich kierowców.
Swoją drogą jakiś czas temu miałem lekki zgrzyt z kumplem, który prowadził auto (ja występowałem w roli pasażera).
Na skrzyżowaniu Jana Pawła II i al. Solidarności stanął jakoś tak beznadziejnie na środku skrzyżowania i się mnie pyta, kiedy ten tramwaj stojący na przystanku ruszy.
No to mu mówię, że warto, aby poznał kilka skrzyżowań i układów świetlnych, to następnym razem będzie mu łatwiej.
On na takie dictum naskoczył na mnie, że on się uczyć nie będzie, bo on tu przyjechał i nie zna i nie wie i zarobiony jest.
No to mu grzecznie odpowiedziałem, że w takim razie za każdym razem na skrzyżowaniu będzie przeżywał sekundy niepewności zakończone brawurowym paleniem gumy, piskiem opon i uciekaniem sprzed ruszającego tramwaju.
Warto. Naprawdę warto poznać kilka cykli świetlnych na skrzyżowaniach, które najczęściej pokonujecie czy to pieszo, czy pojazdem gąsienicowym.

A drugim objawieniem był rowerzysta.
Nie przepadam za większością z nich.
Poruszają się jak zmutowany pieszy wyposażony w koła.
Często wydaje się im, że są pojazdami uprzywilejowanymi. Do tego nie mogą się zdecydować czy podróżują chodnikiem czy ulicą. Gdyby mieli cztery kółka, to pewnie jechaliby mając krawężnik między kołami.
Wymuszają pierwszeństwo, jeżdżą brawurowo (co nie znaczy, że bezpiecznie) i zawsze najlepiej znają przepisy ruchu drogowego. Niestety tylko w swoim mniemaniu.
A do tego większość z nich ma nieoznakowane bicykle. Zero światełek czy odblaskowych blaszek.
Nie dalej jak kilka dni temu jeden z takich właśnie wszystkowiedzących rowerzystów rozbił szybę w autobusie by wywrzeć pomstę na kierowcy.
Dlatego rowerzyści nie są moimi faworytami.
Ale ten, którego widziałem zaskoczył mnie na tyle, bym wspomniał o tym na łamach Tramwaju Przeznaczenia.
Niby nic takiego nie zrobił. Wystarczyło mi jednak, że zsiadł przed przejściem dla pieszych, przeprowadził rower na drugą stronę, po czym wsiadł ponownie i spokojnie odjechał.
Można?
Można.
Chwała mu za to i Sława. Więcej takich rowerzystów.

Ot i taki sobie krótki wpis poczyniłem.
Jutro dziesięciogodzinna zmiana na linii 20.
Będzie hardcore.

8 komentarzy:

  1. Taa... raz na rok też widzę takiego rowerzystę. I za każdym razem mam ochotę podejść i uścisnąć mu dłoń i podziękować za to że jest normalny. Kiedyś nie wytrzymam i tak zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrzuć w komentarzu nr brygady jak już będziesz wiedział. Popoluje się ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwa lata temu (?) zmieniły się przepisy i teraz każdy kierowca musi trzktować rowerzystę jak upośledzonego. Żeby go nie upośledzić. W każdym razie tam, gdzie są ścieżki rowerowe, rowerzysta może nie patrzeć na pieszych na zebrze, samochody, inne rowery i UFO. Jedzie i nieważne, że skrzyżowanie, że może ktoś na strzałce skręca... Nie, rowerzystawtedy jedzie.
    Pisze z lekkim jadem, gdyż niewiasta tą metodą wjechała mi w bok samochodu przy skręcie w prawo. Gdy patrzyłam, jeszcze jej nie było, a gdy wjechałam na skrzyżowanie, już miałam wgniecione drzwi. Na szczęście pozbierała się, nawrzeszczała na mnie i odjechała, kolebiąc się na zdeformowanym kole, ale z godnościom , a mnie się do tej pory ręce trzęsą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O !!! Tak !!! W PL piesi to święte krowy, a rowerzyści święte byki. No i jeszcze ci na rolkach, deskach, hulajnogach błogosławione debilątka.

      Usuń
  4. Ta, widziałem dzisiaj na Zajezdni Wola oczekującego na 20.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety cieplej się zrobiło i pedalarze wylegli na jezdnie i chodniki ( bo ścieżki rowerowe są krzywe,nierówne i w ogóle be). Wczoraj dwóch nastoletnich debili przejeżdżało po przejściu (oczywiście na czerwonym, bo dla nich kolorowe światełka, to urozmaicenie szarości ulicy). Jak zacząłem dzwonić i przyhamowywać, to zamiast zatrzymać się, jeszcze bardziej przyspieszyli żeby przeskoczyć przed tramwajem. Gdybym w ostateczności nie użył szynowych, to wskoczyliby POD tramwaj. Jeszcze jeden w przelocie pokazał mi środkowy palec. Ech, z przyjemnością połamałbym im po jednej nóżce ( i po środkowym palcu), żeby wyeliminować ich z ruch drogowego przynajmniej na 8 tygodni.

    OdpowiedzUsuń
  6. 105N dzisiaj grzeją wewnątrz jak piece piekarskie. Mistrzowie na zajezdniach premie dostają za nie przekładanie nawiewu. Czy powinni ukarać MISTRZÓW ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mistrzowie działają według zasad.
      Nie mogą na własną rękę zmieniać zarządzeń.

      Usuń