sobota, 12 października 2013

Skarga

No i doigrałem się.
Tak to jest, jak się człowiek śpieszy. Wiecie kto się wtedy cieszy?
Ano właśnie, nikt fajny.

W sumie jak się coś przeskrobie, to trzeba honorowo brać na klatę i odpowiadać za swoje błędy.
Gorzej jeżeli się ich nie pamięta.
Bo system przyjmowania skarg jaki jest, taki jest i wiadomość o tym, że moje zachowanie nie przypadło komuś do gustu dotarła do mnie z blisko dwutygodniowym opóźnieniem.

I tu pojawia się dylemat jak na przesłuchaniu.
- Co pan robił 30 września 2013 o godzinie 6:15?
- Siedziałem z kalendarzem w ręku i patrzyłem na zegarek.

Przytoczę tutaj treść skargi, bo czuję się mocno odpowiedzialny za zaistniałą sytuację.

"Dzień Dobry

Chciałem zgłosić, że w dniu dzisiejszym (30.09.2013) o godzinie 6:15 motorniczy prowadzący skład tramwajowy o numerach 1129-1125 na linii 18 pokonał skręt w lewo z al. Solidarności w Marszałkowską w kierunku Służewca na czerwonym dla niego świetle. Skutkowało to tym, że musiałem odskoczyć od przejścia dla pieszych przez tory w stronę przyst. Metro Ratusz 55, bo tramwaj MUSIAŁ przejechać a ja miałem w momencie przechodzenia zielone światło.

Rozumiem, że czas przejazdu wcześnie rano jest mocno wyśrubowany, ale hasło BĄDŹMY RAZEM BEZPIECZNI nie dotyczy tylko i wyłącznie pieszych/kierowców. Dotyczy też motorniczych, którzy mają skłonność ruszać, zanim zapali się dla nich sygnał w kształcie kreski pionowej.

Oczekuję zajęcia stanowiska w opisanej powyżej sprawie."

Zapis oryginalny. Pan oczywiście nie podał swoich danych.
Czyli jak dla mnie to standardowy przykład małego członka społeczeństwa, któremu trudno zaakceptować fakt, że to on powinien dostosować się do otaczającego go świata, a nie na odwrót.

Dlaczego tak obcesowo traktuję tę sprawę?
Już tłumaczę.

To skrzyżowanie jest wyjątkowo nieprzychylne dla motorniczych.
Cykl świetlny dla skręcającego w lewo jest tak krótki, że często ruszając na zielonym, manewr opuszczania skrzyżowania kończymy na czerwonym.
Do tego dochodzą samochody zawracające na skrzyżowaniu, które swoim działaniem uniemożliwiają szybkie zjechanie ze skrzyżowania. A mają zielone światło razem z tramwajem.
Ponadto występuje coś takiego ja poślizg przy ruszaniu (szczególnie na tym przystanku przy niskich temperaturach i wcześnie rano).
Koła się kręcą, obroty rosną, ale tramwaj nie jedzie. Trzeba sypnąć piaskiem, powoli ruszyć, a cenne sekundy uciekają.
Jeżeli skład zostanie na przystanku, to powstaje strata czasowa, której bez naginania zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego nijak nie da się potem odrobić.
Więc wynika dylemat. Dbać o dobro pasażerów, czy opóźniać odjazd.
Mało tego. Jeżeli akurat trafimy na koniec cyklu, to po minięciu sygnalizatora kompletnie nie widać czy mamy jeszcze zielone, czy już nie,
Zatrzymać się nie ma gdzie, bo po pierwszym metrze wjeżdżamy na torowisko dla składów nadciągających z przeciwnej strony, a po kolejnych dwóch metrach wtaczamy się na ulicę.
Dodam, że prędkość w trakcie całego manewru nie może przekroczyć 15 km/h (takie zasady ruchu) bo to przecież nie dość, że łuk to i zwrotnica jest i krzyżownice.
Przy podliczaniu punktualności nikt się nie będzie pytał, skąd odchyłka czasowa się wzięła.

Trochę rozgoryczony jestem i marudzę, bo spodziewałem się, że jeżeli wpłynie jakaś skarga, to będzie ona sygnowana przez uperdliwego pasażera.
A narazić się jest bardzo łatwo. Wystarczy "krzywy uśmiech", albo "to coś w oczach".
Czasami bywają i takie sytuacje:

- Pan tu skręca, czy prosto jedzie? - pyta babuleńka
- Prosto jadę - odpowiada motorowy siedząc w kabinie za zamkniętymi drzwiami.
- CO?! Gdzie jedzie? - pyta niewzruszona babina lekko się ewidentnie irytując.
- PROSTO jadę - odpowiada głośniej motorowy
- Czego się na mnie drzesz chamie!! - babcia zamienia się w niewielkiego demona wściekłości - Ja na Ciebie donos napiszę chamie ty!

A tutaj nie dość, że to nie pasażer napisał, to jeszcze był to pan, który nie do końca zdawał sobie sprawę ze specyfiki poruszania się tramwajem.
Rozumiem jego zbulwersowanie. Też bym się zirytował, gdyby mi taki wielki tramwaj przed nosem przejechał, ale donosicielstwo to jest rzecz ohydna i żaden prawdziwy mężczyzna nie zbrukałby swojego honoru czymś takim.
Zrozumiałbym  gdyby zamieścił swój podpis. Miałbym wtedy szansę się skonfrontować, wyjaśnić i przeprosić za zaistniałą sytuację.
To moje zdanie i można się z nim nie zgadzać bardzo swobodnie.

Zresztą taka uwaga. Gdyby on był tak bardzo zaskoczony i zmuszony do odskakiwania, to nie zapamiętałby numerów bocznych z obu wagonów, bo by ich zwyczajnie nie widział.

Eh, ciekaw jestem jak się ta sprawa skończy i czy ktoś z firmy weźmie moją stronę.
Ci, którzy mnie znają wiedzą, że jeżeli chodzi o przestrzeganie przepisów to jestem dość rygorystyczny w tej kwestii.
Obiecuję się więcej tak nie śpieszyć.

13 komentarzy:

  1. Drogi Jarku!
    Nie przejmuj się takimi spapranymi kreaturami społecznymi. Na bycie frajerem i społeczniakiem niee ma lekarstwa, choć, będąc zawziętym, można stosować zasadę odwetu. Niestety, żaden "odważny" Polak nie poda swoich danych przy donosach, wiem to z autopsji, bo ciągle dzwoni na policję jakiś tchórz, że jest mu za głośno i podaje trzy mieszkania (w tym jedno moje) skąd hałasy mogą dochodzić. W dzisiejszych czasach ludzie są podli i nie mają odwagi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale jak się nie będziesz spieszyć to ktoś napisze skargę, żeś za wolno i flegmatycznie jechał i się owy ktoś stresował, że nie zdąży na coś tam... nie dogodzisz. Dla pocieszenia powiem Ci, że czytając tego bloga się uczę i z dużo większym zrozumieniem i chęcią współpracy podchodzę do zjawisko jakim jest korzystanie z komunikacji miejskiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za słowa otuchy. Zobaczymy czy kierownictwo też będzie takie wyrozumiałe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Motorowy/kierowca autobusu PRACUJĄ. Jak im ustąpię to mi korona z głowy nie spadnie. I faktycznie jak już się skarży to jaka trzeba mieć. Bo pretensje w sumie ma prawo mieć, ale anonimy porządna firma powinna z zasady odrzucać.
    Twój blog to ostatnio jedna z moich ulubionych lektur. Może byś grafik podrzucał, żeby było wiadomo, w którym wozie i kiedy Cię można uśmiechem pozdrowić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z grafikiem nie jest tak różowo. Numer linii niby znam wcześniej, ale o numerach bocznych dowiaduję się dopiero po przybyciu na zajezdnię.
      Ogólnie to nie jest zły pomysł z tym grafikiem. Ja tam lubię ludzi. Mogę machać z uśmiechem :)

      Usuń
  5. "Poszkodowany" musiał mieć niezwykle dobrą pamięć, skoro zapamiętał numery boczne obu wagonów, a jeszcze na dokładkę zerknął godzinę. 6:15, a może 6:14 albo 6:16?... a ile sekund? Bo może to być ważny argument, przy sprawdzeniu zmiany świateł? Ech... szkoda, że ludzie tak ochoczo nie piszą podziękowań. Nawet anonimowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i to jest świetna idea.
      Możecie od czasu do czasu napisać dobre słowo do mojego kierownictwa w kwestii tego, że informacje zamieszczone na blogu pomogły komuś zrozumieć meandry tramwajowego życia :)

      Usuń
  6. Hmmm, czytam tego bloga i uważam, że jest super, ale tutaj nie rozumiem jednej rzeczy:
    Przejechałeś na tym czerwonym dla Ciebie świetle czy nie? Bo jak nie, to rozumiem rozgoryczenie, jak tak, to sorry, ale nazywanie kogoś, kto informuje Twoją firmę, że łamiesz przepisy donosicielem i w ogóle, jest dziecinne. Co mnie obchodzi Twoje tłumaczenie, że skrzyżowanie nieprzychylne? No proszę Cię! Koleś szedł na zielonym. Czy gdyby tak się tłumaczy kierowca samochodu, który przejechał pieszemu po nodze, to uznałbyś to za sensowne?

    Rozgoryczenie rozgoryczeniem ale przepisy obowiązują wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej masz rację.
      Jednak jeżeli masz możliwość, to sprawdź ustawienie świateł na tym, konkretnym skrzyżowaniu.
      Jeżeli tramwaj ruszy na sam koniec cyklu świetlnego, a samochód, który ma w tym samym czasie zielone zajedzie mu drogę, to siłą rzeczy opuszczasz skrzyżowanie na czerwonym świetle.
      Nie ma się tam gdzie zatrzymać tak, by nie zablokować albo linii tramwajowej, albo samochodów.
      Trzeba zjechać tak czy siak.
      Natomiast ja nie utyskuję na łamanie przepisów, ale na donosicieli.
      Nikomu krzywda się nie stała i nie było zagrożenia dla ruchu pieszego.
      Ten pan tam stał i "polował" .
      Uwierz mi, są takie indywidua, które potrafią stać z kamerką za kabiną motorowego i filmy kręcić o tym, co się w tej kabinie dzieje.
      Są również tacy, którzy stoją na skrzyżowaniach i czatują z aparatem w ręku.
      Uważasz, że to jest normalne zachowanie?

      Usuń
    2. Oczywiście, że nie jest, ale nic na to nie poradzisz. Jeśli miałbym zastosować Twój styl, to powiedziałbym, że prawdziwy mężczyzna nie jojczy na takich baranów, tylko bierze na klatę i jedzie dalej :D Trzymam kciuki za Ciebie, żeby wszystko skończyło się ok.

      Usuń
    3. I znowu racja jest twoja. Zatem wypinam klatę i biorę jak leci.
      Byle w seriach nie robić :)

      Usuń
  7. WIELCE SZANOWNY PANIE MOTORNICZY !. z całą powagą opisywanej przez pana sytuacji stwierdzam, że powinni Sz. Pana wychłostać. Już ja Ci załatwię taką karę w pokoiku motorniczych przy dyspozytorni. Lecz gdy to nie pomoże w resocjalizacji zostaną zastosowane inne kary ze średniowiecznego KW. Mając na uwadze dobro pracownika musimy takich jak Ty wychowywać ! podpisał ! kierownik zajezdni R5 Żerań Wsch. krzycho L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że unikniemy przynajmniej gumowych ubranek :)

      Usuń